Jako facet nie mogłem odmówić sobie wizyty na stadionie poznańskiego Kolejorza (Poznaniacy są bardzo na to wyczuleni i lepiej uważać, by nie powiedzieć Kolejarza). Wybrałem się tam ul. Grunwaldzką, która przypomina naszą Łagiewnicką (też dwupasmowa z ograniczeniem do 70 i 60 km/h), ale nie ma osobnej DDR tylko wymalowane sierżanty i tu jedna z większych niespodzianek - kierowcy bez szemrania, trąbienia czy jazdy "na gazetę" wyprzedzali mnie zostawiając ponad metr jak nie półtora odległości. Zupełnie inna kultura na drodze. Natomiast sam stadion prezentuje się tak:

Znajomy, któremu wysłałem MMSa (Kolejorz nazywany jest tez czasami Poznańską Lokomotywą) skwitował to zdjęcie cytatem z Killera - "mają rozmach skur***y" stawiając taki pomnik przed stadionem
Poza głównym celem naszej wycieczki szwędaliśmy się cały dzień po mieście i zauważyliśmy kilka ciekawostek, których nigdzie wcześniej nie widzieliśmy. Pierwszy to wpuszczenie na BUSPAS nie tylko TAXI, ale i rowerzystów - bardzo fajny pomysł!

Kolejna rzecz to znak informujący rowerzystów o zwężeniu, który od razu skojarzył mi się z wiaduktem nad Żabieńcem (Limanowskiego/Aleksandrowska). Nad dworcem w Łodzi też jest bardzo wąsko, ale ustawiono tylko znaki o końcu DDR, którego nikt nie przestrzega, a u Poznaniaków takie dodatkowe info:

W stolicy Wielkopolski dużo DDR rodziela jezdnię od chodnika, ale na wysokości przystanków są przeniesione za nie, by nie "lawirować" między wsiadającymi i wysiadającymi. Poza wymalowanymi przejściami dla pieszych przez DDR są też ustawione dodatkowe znaki:

Wiadomo, że będąc w stolicy Wielkopolski trzeba spróbować lokalnej kuchni także nie było opcji, byśmy nie posmakowali gzika z pyrami oraz skibki z leberką czy też wspomnianego na wstępie rogala świętomarcińskiego.

dla niewtajemniczonych - gzik z pyrami to twarożek z ziemniakami w mundurkach (Poznaniacy nie używają nazwy ziemniaki czy kartofle tylko właśnie pyry), a skibka z leberką to kromka chleba posmarowana czymś pomiędzy pasztetową, a pasztetem, który się kroi na plasterki (prawdziwa pychota!).
A na koniec coś, czego każdy rowerzysta będąc w Poznaniu nie może przegapić - Pomnik Starego Marycha, który symbolizuje typowego Poznaniaka.

jak widać poza poznańską gwarą typowy Poznaniak korzysta z roweru
to by było na tyle w temacie jednodniowej wycieczki. Obojgu nam się miasto bardzo podobało choć tam też zdarzają się rowerowe czarne owce, które nie szanują i nie respektują znaków czy przepisów drogowych, ale szkoda klawiatury, by o nich pisać. Także innymi słowy na zakończenie - that's all folks!


